Z pewnością sporo fanów serii Diablo może podzielić się wieloma wspomnieniami z poszczególnych części tego hack’n’slasha. Gdyby jednak zrealizowano pierwotną koncepcję gry, te ślady w pamięci byłyby zupełnie inne lub nie byłoby ich wcale. Mało kto wie, ale pierwotnie cykl miał posiadać... turowy system walki.
Chciał go wprowadzić pomysłodawca projektu, David Brevik. Wynikało to z klasycznych roguelike’owych tytułów, którymi się inspirował – były to takie produkcje, jak
Rogue,
Moria czy
Angband. Ponadto dla twórcy istotne były strategiczne decyzje, a nie liczba kliknięć.
Deweloperowi nie udało się jednak przekonać do swojej wizji reszty zespołu ani też samego
Blizzarda (wówczas pod nazwą
Silicon & Synapse). Firma chciała rozgrywki w czasie rzeczywistym, co podzielała też reszta ekipy deweloperów. Kiedy zatem odbyło się głosowanie nad systemem walki, Brevik był w mniejszości. Pozostało mu pocieszyć się tym, że tytuł gry –
Diablo – pochodzi od niego, a konkretnie to od góry Diablo w Kalifornii, gdzie mieszkał.
Był jednak taki moment, że sam Brevik dał się przekonać do
„masowego klikania”. W pewien piątkowy wieczór, kiedy testował kod w biurze, postanowił sprawdzić, jak wygląda taka rozgrywka. Podszedł więc jako wojownik do szkieletu, klikając, wymierzył mu cios, a gdy ten się rozsypał, powiedział:
„O mój Boże, to niesamowite uczucie”.
Źródło:
Maciej Gaffke - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2025-07-10 09:15:29
|
|
|